Ustawa cenzorska. Bosak: Nie ulegniemy presji. Ma być wolność słowa
Na spotkaniu z działaczami Konfederacji w Gorzowie Wielkopolskim poseł Krzysztof Bosak wypowiedział się m.in. o nowelizacji ustawy o usługach cyfrowych, którą władza usiłuje wprowadzić możliwość administracyjnej cenzury treści w internecie.
Rząd forsuje DSA. Bosak: Chcą wprowadzić administracyjną cenzurę internetu
Jeden z liderów Konfederacji podkreślił, że w ustawie przygotowanej przez ministra Krzysztofa Gawkowskiego i Lewicę, są również unormowania niewymagane przez Unię Europejską. – Dodają rzeczy niewymagane przez Unię i sprzedają nam z unijną etykietką, że niby muszą być wprowadzone – powiedział.
Bosak powtórzył, że problemem tej ustawy jest administracyjna cenzura internetu. O blokadzie treści ma decydować rządowy urzędnik. – Oczywiście po raz kolejny wraca jak bumerang pojęcie tzw. mowy nienawiści, czy nawoływania do nienawiści – zwrócił uwagę. – W obecnym porządku prawnym, mamy przepisy karne stanowiące, że kto nawołuje do nienawiści podlega karze. Mamy takie przepisy, tylko trzeba przed sądem doprowadzić do skazania kogoś. A oni chcą, żeby decydował urzędnik – ostrzegł poseł Konfederacji.
Konfederacja nie ulegnie presji – w Polsce ma być wolność słowa
Bosak podkreślił, że jest normalną w praworządnym państwie sytuacja, w której rządowy urzędnik będzie decydował, czy obywatel pisząc komentarz na mediach społecznościowych, nawoływał do nienawiści. – W Wielkiej Brytanii w tej chwili w tysiące idą ludzie, którzy siedzą w areszcie czy trafili do więzień, mają problemy z prawem ze względu na to, że coś napisali na mediach społecznościowych – przypomniał.
– Żeby było jasne, nie popieram i nie zachęcam nikogo do artykułowania jakichkolwiek rzeczy, które mają charakter siania nienawiści, nawoływania do nienawiści w sensie ścisłym. Natomiast jak ktoś będzie chciał nas osądzać, zamykać za opinie polityczne, to my się nigdy na to nie zgodzimy. I nie ulegniemy presji, że nas będą teraz szantażować, że chodzi o dobro dzieci. O dobro dzieci trzeba zadbać i o wolność słowa trzeba się zatroszczyć. Ma być jedno i drugie. Ma być bezpieczeństwo, ma być eliminowanie patologii i ma być wolność wypowiedzi – powiedział Bosak.
Mamy mieć prawo mówić opinie, które innym się nie podobają
– Mamy mieć prawo mówić opinie, które innym się nie podobają. Mamy mieć prawo ze sobą się nie zgadzać, dyskutować. Mamy mieć prawo dyskutować krytycznie o polityce migracyjnej. Mamy mieć prawo oceniać różne grupy imigrantów, które przyjeżdżają do Polski, formułować oceny tak indywidualne, jak i zbiorowe. Mamy mieć prawo mówić krytycznie o innych ideologiach, o różnych grupach, religiach – powiedział jeden z liderów Konfederacji.
– Debata, brak zgody w opiniach, to nie jest nienawiść. To, że sobie pouchwalali prawa ograniczające swobodę wypowiedzi w różnych państwach zachodnich, to nie znaczy, że to jest mądre. To jest głupie i mają teraz z tego powodu duże problemy i patrzą na nas z zazdrością jako na kraj, w którym jest ciągle bardzo dużo spokoju i bezpieczeństwa i jednocześnie dużo wolności. I tak ma pozostać i o to zadbamy – zapewnił wicemarszałek Sejmu.
Ustawa cenzorska – rząd próbuje po raz drugi
Koalicja rządząca przegłosowała w czwartek ustawę wprowadzającą blokowanie "nielegalnych treści" w internecie, która pod pretekstem bezpieczeństwa i walki z "mową nienawiści" wprowadza możliwość administracyjnej cenzury internetu. Na mocy nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną i niektórych innych ustaw wskazani rządowi urzędnicy mają otrzymać kompetencję do usuwania z internetu między innymi takich treści, które uznają za tzw. mowę nienawiści.
Prezydent Karol Nawrocki zawetował tę ustawę, wskazując, że przypominałaby ona sytuację z powieści "Rok 1984" Orwella, w której funkcjonowało Ministerstwo Prawdy.
Rząd podjął jednak kolejną próbę jej przeforsowania unijnego aktu o usługach cyfrowych (DSA), przy czym podzielił regulację na dwie ustawy. Tę, która nie zawiera cenzury, Sejm przyjął, a prezydent Nawrocki podpisał. Natomiast ta, która ma cenzurę wprowadzić, została nagle przegłosowana na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Obóz rządzący powiązał ją z serią ataków nożowników, mimo że te dwie kwestie mają się do siebie nijak.
Ostateczna decyzja zależeć będzie od prezydenta. Konfederacja spodziewa się, że ustawa ponownie zostanie zawetowana.